Opinie

Home  >>  Opinie

Poznajcie Asię, która z moją pomocą osiągnęła zakładany cel! -> Joanna i jej sukcesy

Michał ustalił cel i go osiągnął! -> Michał i jego podsumowanie

Marcin jeszcze nie osiągnął swojego celu, ale już doczekał się pierwszych efektów. -> Marcin Od zera do Ironmana i jego sukcesy

Opinie:

Skończyłam 35 lat i okazało się, że nie mogę przebiec 1 km. Chodziłam na fitness, ale nieregularnie i trochę biegałam na bieżni, ale bez rezultatów. Wracałam po pracy do domu i nic mi się nie chciało, na pewno nie biegać. Siostra powiedziała, że jak chcę biegać, to mam zadzwonić do Weroniki. Ona powie, co mam robić – jak ćwiczyć i jak mam się odżywiać.

Weronika ustala dla mnie plan zajęć sportowych na cały tydzień. Koryguje moją dietę i co najważniejsze: motywuje kiedy człowiek wraca zmęczony z pracy, a za oknem pada deszcz.

Teraz mogę biegać przez godzinę, dużo lepiej pływam, a waga po 5 miesiącach pokazuje 5 kg mniej.

Polecam trenowanie z Weroniką wszystkim, którym trudno się zmotywować i którym wydaje się, że nie mają czasu na ćwiczenia, a także tym, którzy chcą osiągnąć określone cele jak mój mąż, który przygotowuje się z Weroniką do triathlonu.

Polecam współpracę z Weroniką.

Joanna Sowa

 

 

Weronika uratowała moje bieganie. Gdyby nie ona, na pewno poddałabym się. Byłam na etapie 40 minut ciągłego biegu, kiedy poprosiłam Weronikę o pomoc. Mój problem polegał na tym, że w okolicach 30. minuty odczuwałam już takie zmęczenie, że nie miałam siły kontynuować treningu. Byłam zniechęcona i choć cieszyłam się, że w końcu nic mnie podczas biegania nie boli, to brak sił odbierał mi ostatnie pierwiastki przyjemności.

I wtedy poprosiłam Weronikę o wspólny trening. Najpierw rozgrzewka i zaczęłyśmy biec.

– Za szybko biegniesz, zwolnij – powiedziała już w pierwszym zdaniu.

– Ale przecież mogę rooo… – w pół zdania przerwała mi nagła potrzeba zaczerpnięcia oddechu. – Przecież mogę rozmawiać, więc chyba jest ok?

– Oj, kochana, spokojnie, spróbuj wolniej – przekonywała dalej Weronika.

– Ej, ale przecież wolniej się nie da! – walczyłam dzielnie w obronie tempa.

– Spróbuj, zobaczysz, że będzie dobrze i przyjemnie – zaczęła biec wolniej i w końcu złamała biegowego zadęciocha.

Wyrównałam tempo do jej tempa. I nagle okazało się, że mogę tak biec naprawdę długo i daleko.

Minęły ponad trzy miesiące, a ja nadal biegam.

Jej diagnoza była szybka, a leczenie bezbolesne. Pokazała mi, że czasem warto zrobić dwa kroki do tyłu i jeden do przodu, by móc cieszyć się bieganiem. Bez stresu, że muszę zrobić dystans, czy pokonać go w odpowiednim tempie. Dzięki niej zdałam sobie sprawę, że wolniej nie znaczy gorzej, a mniej znów znaczy więcej. I że z nikim się nie ścigam. I że wcale nie muszę być naj. Że jest dobrze jak jest. Dzięki umiejętnościom z pogranicza treningu sportowego i psychologicznego, potrafiła znaleźć na mnie sposób i skłonić do przełamania wewnętrznej bariery. I bardzo jej za to dziękuję.

Alicja Dzierzbicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *