Marcin i jego sukcesy

Home  >>  motywacja  >>  Marcin i jego sukcesy

Marcin i jego sukcesy

On Marzec 14, 2016, Posted by , In motywacja, By ,,,,, , With No Comments

Okazało się, że udało mi się podarować kolejnej osobie trochę czasu. Przekształciło się to w zadowolenie i stracone kilogramy. A nawet chęć na ostry wycisk w treningach. Jednak niech sam Marcin opowie o tym, co takiego udało mu się osiągnąć przy odrobinie mojego wsparcia.

 

Przekroczenie granicy 30 lat to dobry moment, być zacząć coś w sobie zmieniać. Jedni zapisują się na siłownię, drudzy kupują motocykl, a ja postanowiłem pozbyć się zbędnych kilogramów.

Wypowiedziałem oficjalną wojnę i zacząłem walkę z (nad)wagą, a jak to bywa w takich przypadkach, popadałem ze skrajności w skrajność. Jadłem mniej, waga spadła, doprowadziłem do tego, że schudłem do 89 kg, jednak wiedziałem, że coś jest nie tak – byłem wciąż głodny, nie miałem siły na trening.

Zmieniłem złe nawyki żywieniowe i niczym jojo uwięzione na sznurku wróciłem do wagi bliskiej 100 kg. Sytuacja utrzymywała się przez kolejne miesiące – pomimo treningu, wciąż bujałem się w okolicach 100 – 96 kg. Wahania w okolicach dwóch kilogramów nie były niczym dziwnym, jednego dnia potrafiłem ważyć 96 kg, by za dwa dni na wagę wnieść 98.

Irytowało mnie to strasznie, ale po porostu zaakceptowałem taki stan rzeczy. Powtarzałem sobie, że w pewnym wieku człowiekowi zmienia się przemiana materii i kilogramy nie lecą w dół już tak swobodnie jak kiedyś. Przyzwyczaiłem się i nawet gdzieś w głębi ducha te dodatkowe kilogramy polubiłem, trochę je wyrzeźbiłem i teoretycznie tragedii nie było. W międzyczasie przeszedłem operację wycięcia wyrostka, więc miałem dosyć mocno napompowany brzuch. Wtedy też zakochałem się w triathlonie.

Triathlon kojarzy się z intensywnym treningiem i faktycznie często tak jest, więc wagą się nie martwiłem – basen, rower i bieganie skutecznie spalą to, co u mnie występuje w nadmiarze. Mijały miesiące, a kilogramy nie spadały. Co prawda poprawiła się rzeźba, jednak obwody i kilogramy stały w miejscu. Ważyłem się praktycznie codziennie, starałem się zdrowiej jeść – klapa.

Porozmawiałem z moim trenerem pływania, Krzysztof stwierdził, że na pewno coś nie tak jest z moimi nawykami żywieniowymi, ponieważ to niemożliwe, żebym wciąż był głodny. Posłuchaj swojego organizmu, jak jesteś głodny, to masz za mało paliwa.

Postanowiłem więc zrobić sobie analizę składu ciała.

Wyszło, że mój metabolizm jest starszy ode mnie, BMI wskazywało na nadwagę i ogólnie nie wyglądało to optymistycznie. Po niemal roku treningów nie mogłem zrzucić tych kilogramów, które były ze mną od kilku lat.

Wynik analizy wrzuciłem na swój profil i zaczęła się dyskusja. Ktoś polecił trenera X, inna osoba poleciła dietetyka Y. Skrzynka z prywatnymi wiadomościami się rozpaliła, mnóstwo osób zaczęło doradzać, reklamować innych, od natłoku informacji nie wiedziałem od czego zacząć. No i najważniejsze – nie ufałem dietom układanym przez Internet. No bo jak ufać komuś, kto startuje w zawodach kulturystycznych i ponoć układa diety, a na swoim profilu przy zdjęciu z treningu dziękuje swojej trenerce za…ogarnięcie diety? Byłem więc w kropce.

Marcin_zmiana

Przełom nastąpił, gdy odezwała się do mnie Weronika. Zaproponowała współpracę, przekonała do swoich metod i zaczęło się! Weronika rozpisała mi dietę i treningi. Kilogramy momentalnie leciały na łeb, na szyję, a ja miałem energię do bardzo ciężkich treningów.

Moje rezultaty znacznie się poprawiły, i w tym sezonie zamierzam rozwiązać worek z życiówkami. Jem to co lubię, nie chodzę głodny, a waga leci w dół i czuję, że jest to zdrowe chudnięcie – czy można chcieć więcej? Odpowiednio zbilansowane posiłki i dobre treningi szybko przyniosły efekty.

Po dwóch miesiącach pracy z Weronika, zgubiłem ponad 6 kg, z brzucha spadło 7 cm. To, czego nie mogłem zdziałać na własną rękę przez kilka lat, dzięki specjalistycznej pomocy zrobiłem w 2 miesiące.

Jak widać można! Wystarczy tylko chcieć i słuchać się najlepszych. Weronika to połączenie fachowej wiedzy i wspaniałej osobowości – tak więc szczerze polecam jej diety i plany treningowe. Nie pożałujecie!

Marcin Od zera do Ironmama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *