Ewa i jej sukcesy

Home  >>  motywacja  >>  Ewa i jej sukcesy

Ewa i jej sukcesy

On Lipiec 20, 2016, Posted by , In motywacja, By ,,,,, , With No Comments

Ewa to bardzo zapracowana i wysportowana kobieta. Zapukała do moich wirtualnych drzwi i zapytała, czy pomogę jej schudnąć, uwzględniając jej szalony tryb pracy jako fizjoterapeutki oraz realizującej się w sportowym świecie triathlonistki.

Przez ponad trzy miesiące miałam okazję poznawać nawyki Ewy i je korygować. Starałam się wspierać i przygotować nie tylko na te wyczekiwane dobre momenty. Współpraca zaowocowała pozbyciem się kilogramów, poprawą samopoczucia oraz poprawą wyników sportowych.

Moje gratulacje dla Ewy, która odważyła się podjąć zmiany, rozpoczęła ją, wytrwała w niej i osiągnęła cel. Brawo!

A oto kilka słów o tym, jak sama Ewa postrzega czas zmiany.

 

Dużo osób pyta się, jak to się stało, że zrobiłam się taka chuda. 😉 Napiszę Wam krótką historię o moim odchudzaniu. 😉

Wszyscy się pewnie orientują, że od zawsze miałam problemy z wagą. Nawet jak zaczęłam intensywnie ćwiczyć, te problemy nie zniknęły. O dziwo, moja masa ciała wzrosła.

Stosowałam różne diety: Dukana, MŻ, jednak i one nie pozwalały mi na utrzymanie dobrej sylwetki i wagi.

Zimą 2015/2016 zaczęłam intensywne treningi przygotowujące mnie do tegorocznego sezonu startowego. Zaczęłam poważniej traktować triathlon, treningi robione codziennie, nie ma, że boli. Codziennie trening. Wszyscy się pytali kiedy mam na to czas, odpowiadałam, że jak dobrze sobie wszystko poukładasz, to zawsze znajdziesz czas na trening.

Wszystko fajnie, tylko cały czas podczas, w trakcie i po treningu byłam głodna. Cały czas głodna. Zastanawiałam się, czy to normalne, że jestem cały czas głodna, okazało się, że nie. Mój organizm domagał się jedzenia, ale zdrowego jedzenia i większej ilości jedzenia. Myśląc, że dobrze robię, jadłam 3 posiłki dziennie. Rano śniadanie, najlepiej jakieś tłuste: bułka z serem, jajecznica na maśle itp. Później około czternastej jakaś przekąska, a jak wracałam do domu, to zaczynała się wielka uczta. Obiad królewski: 3 kotlety, full ziemniaków, pełno surówki. Żarłam – inaczej tego nie można nazwać – bardzo dużo. Cała pizza? Żaden problem. Duży kebab? Również bez problemu wciągałam. Oczywiście po treningu nic nie jadłam, bo myślałam, że tłuszcz się będzie lepiej wytapiał, jak brzuch będzie pusty. 😉

Jaki to był błąd. W końcu powiedziałam dość. Okazało się, że mój przyjaciel Marcin zaczął współpracę z panią dietetyk, początkowo myślałam, że to strata kasy, że przecież sama sobie poradzę, ale jak zobaczyłam, że Marcin po dwóch miesiącach dużo schudł, to pomyślałam, że też tak chcę. Od kwietnia zaczęłam współpracę z Weroniką z FITinstruktor, Coaching, trener personalny, diety. Okazało się, że swoje nawyki żywieniowe muszę zmienić o 180 stopni.

fot. FB

fot. Facebook prywatne

 

Pierwsze dwa tygodnie były ciężkie. Dwa tygodnie oczyszczania z toksyn, przyzwyczajanie organizmu do zdrowego i częstego jedzenia. Codziennie musiałam spożyć 6 posiłków, co sprawiało, że nie byłam głodna. Mój organizm zaczął się do tego przyzwyczajać. Po miesiącu ważyłam już 5 kg mniej, po drugim kolejne 2 kg mniej. Razem schudłam 7 kg, a w obwodach straciłam ponad 10 cm. Nadmiar kilogramów spadł, a treningi przyniosły lepsze rezultaty, co widać po startach na zawodach. Poza tym dobrze się czuję, nie jestem zmęczona i jestem szczęśliwa.
Pozdrawiam.

Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *