Anita i jej sukcesy

Home  >>  motywacja  >>  Anita i jej sukcesy

Anita i jej sukcesy

On Czerwiec 21, 2017, Posted by , In motywacja, By ,,,, , With No Comments

Może ostatnio nie piszę tutaj zbyt wiele. Szybciej można zobaczyć coś nowego na facebookowym profilu, ale jestem i wciąż działam.

Są podopieczni, którym pomagam w ich drodze do wymarzonego celu od 2015 roku. Kiedy osiągają zakładany punkt na swojej drodze, po chwili ponowie pukają do mnie i mówią: słuchaj, chciałbym pójść dalej, spróbować kolejnego etapu. Chciałbym osiągnąć więcej, bo wiem, że mogę!

Nową osobą, która przyglądała się moim poczynaniom i słuchała opowieści o racjonalnym odżywianiu oraz ćwiczeniach, jest Anita. Mama dwójki dzieci – 10 i 6 latków, pracująca na pełen etat. Oczytana we wszystkich dietach, sfrustrowana tym, że to nigdy nie wychodzi.

Przeczytajcie, co Anita sądzi o naszej współpracy:

Moja współpraca z Weroniką zaczęła się w marcu. Moim skrytym marzeniem było znów mieć 50 kg i figurę nastolatki. Może to kryzys wieku średniego (w tym roku mam 40 lat) lub po prostu zrobienie czegoś dla siebie – tylko dla siebie. Próbowałam, jak większość z Was, cudownych tabletek i specyfików, które nie dawały żadnych kompletnie żadnych rezultatów. Postanowiłam więc wziąć się na poważnie za „odchudzanie” i wybrałam właśnie Weronikę.

Ktoś zapytałby dlaczego właśnie Ona?

Od razu na początku wspomnę, że owa „dieta” układana dla każdego indywidualnie jest dostępna dla naszego portfela i nie jest drastyczna. Nie zastanawiasz się „co to jest” i gdzie możesz to kupić. Po prostu wykorzystujemy to, co posiadamy w domu. Jestem z Weroniką trzeci miesiąc, moja waga może nie poszła w dół jakoś oszałamiająco, bo zaledwie 2 kg, ale już „zgubiłam” jeden rozmiar, biodra zleciały4 cm, talia 8 cm, udo 2,5 cm.

To jest kopniak do dalszego działania. Nie wszystko stracone, to długotrwała i żmudna praca, która na pewno zaowocuje w przyszłości. Na Nasze kilogramy pracowałyśmy po kilka lat. Nie jedna z nas jest po ciąży, może dwóch, nasz metabolizm nie działa już tak, jak kiedyś, ale damy radę.

Jak każda z nas miałam kryzys, chwilę zwątpienia. Czasem coś zjadałam, co było niedozwolone, ale chcemy czuć się lepiej dla nas samych, nie dala trenerki, nie dla męża czy chłopaka, ale dla NAS.

Także głowa do góry i trzymam za Was wszystkich i za siebie również kciuki. Z takim trenerem, jak Weronika, dacie radę.

Powodzenia!
Anita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *